~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Eksportujmy dziwne dźwięki

Czy polscy muzycy mogą zrobić światową karierę? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, gdzie ucho przyłożysz.

Kilka ton papieru zaczerniono już rozważaniami, czy polska muzyka popularna może być atrakcyjna dla odbiorców poza granicami naszego kraju i dlaczego nie jest. Organizatorzy imprezy Don’t Panic We’re From Poland zamiast szukać odpowiedzi na to pytanie na rynku wewnętrznym, postanowili zasięgnąć języka na zewnątrz. Na ich zaproszenie do Warszawy zjadą więc przedstawiciele branży muzycznej z całego świata ~ organizatorzy festiwali, fachowcy z biur eksportu muzyki, wydawcy ~ by wziąć udział w konferencji poświęconej przekraczaniu granic przez dźwięki i organoleptycznie przekonać się, co nam w duszy [oraz na scenie] gra.

Muzykowanie bezstresowe
Nazwa imprezy, zaczerpnięta z piosenki Tymona Tymańskiego, choć dowcipna i efektowna, nie oddaje w pełni obecnego stanu rzeczy. Nikt bowiem się, hen za Odrą i Nysą Łużycką, naszych piosenek nie boi. Oni ich po prostu nie znają… Ale skoro mogą Francuzi i Niemcy, Szwedzi i Finowie, to czemu nie my? Ba, Tinariwen, grupa zakutanych w turbany nomadów z niedostępnych zakamarków Sahary zrobiła ostatnio większą światową karierę, niż jakikolwiek zespół rockowy z podłączonej do neostrad i autostrad Warszawy. Jesteśmy gorsi? W Eurowizji nam nie idzie, to prawda, ale wszyscy wiemy, że winien spisek, a poza tym, nie wypada traktować tego konkursu poważnie. Kto zaś śledził transmisje z koncertów 47. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, ten po pierwsze zasługuje na wyrazy współczucia, a po drugie ~ wielokrotnie usłyszał płynące z telewizora zapewnienie, że jest wspaniale, że wykonawcy znakomici, a muzyka najwyższej próby. I teraz zastanawia się pewnie, dlaczego ludzie, którzy chcą eksportować polską muzykę nie zaprosili na Don’t Panic najlepszego polskiego wokalisty [Stachursky], wokalistki [Agnieszka Chylińska] czy zespołu [IRA], ale próbują zanęcić gości z zagranicy dziwolągami pokroju The Complainer, Kapela Ze Wsi Warszawa czy Maciej Cieślak. Najbardziej popową wykonawczynią w tym zestawieniu jest Monika Brodka, która nową płytą na pop raczyła się wypiąć. Nie chciałbym panikować, ale czy organizatorzy Don’t Panic na pewno wiedzą, co czynią?

~ Wysyłanie do Wielkiej Brytanii zespołów indierockowych, inspirowanych Oasis czy Bloc Party, kompletnie mija się z celem. To trochę tak, jakby nam ktoś próbował sprzedać muzykę góralskąw wykonaniu artystów z Norwegii. Niekoniecznie interesujące… – twierdzi w rozmowie z „Przekrojem” Krzysztof Gałkowski, Ekspert ds. Muzyki Aktualnej w Instytucie Adama Mickiewicza, który współorganizuje Don’t Panic We’re From Poland. Jakimi kryteriami kieruje się więc instytucja wspierająca kariery polskich muzyków poza granicami kraju? To truizmy, ale warto je przypomnieć. ~ Najważniejsza jest jakość ~ mówi Gałkowski. ~ Do tego dochodzą inne kryteria, takie jak umiejętność występowania na żywo, która nie zawsze idzie w parze z umiejętnością nagrywania płyt, umiejętność dostosowania się do warunków panujących na scenie i szybkiego reagowania na problemy techniczne, profesjonalizm muzyków, przejawiający się w na przykład w traktowaniu serio każdego koncertu, nawet dla 20 osób, a także odporność na stres, zapał i konsekwencja.

Egzotyczne kurioza
~ Możemy robić coś jakościowo na najwyższym poziomie i wtedy świat to doceni, tak jak z polskim jazzem czy metalem, albo szukać drogi w lokalnej specyfice i oryginalności. Polski pop będzie zawsze tylko kopią anglosaskich tradycji. Kopią, której nikt tam nie potrzebuje, chyba, że bawią go egzotyczne kurioza. Wszelkie działania zmierzające do wypromowania lokalnych gwiazdek poza Polską uważam za zwyczajnie puste, głupie i niepotrzebne – dodaje Marcin Barski, szef krakowskiego labelu Audio Tong, odpowiedzialny za dobór repertuaru na obie części składanki „Exploratory Music From Poland”, rozprowadzanej wśród prenumeratorów opiniotwórczego brytyjskiego miesięcznika „The Wire”. Z przyjętej entuzjastycznie kompilacji był podwójny pożytek – nie tylko obcokrajowcy wiele się z niego dowiedzieli o naszej scenie, ale dzięki niej i Polacy dowiedzieli się o kilku zdolnych rodakach, nad Wisłą karygodnie niedocenianych.
Podobną funkcję może spełniać wciąż jeszcze raczkujące Don’t Panic. Wartościowi, ale często niemal anonimowi artyści grają tu nie tylko o szansę na zagraniczne wojaże, ale i o sympatię polskich fanów. Tych, którym umknęła pokoleniowa i estetyczna zmiana warty na rodzimej scenie, albo po prostu tych, którzy zbyt rzadko wyłączają radio i telewizor.
Zapomnijcie o Opolu. Tu jest polska… muzyka.-                 Jarek Szubrycht/przekrój.pl

Don’t Panic We’re From Poland, 24-25 września,Warszawa/różne lokalizacje.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s