~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Dead Can Dance/Egzorcyzmy w Pałacu

W 2005 roku rektywowana grupa Dead Can Dance przyjechała do Polski i dała wspaniały koncert w warszawskiej Sali Kongresowej. Część występów tamtej trasy była rejestrowana i wydana później oficjalnie, ale niestety nie nasz. Na szczęście fani wyręczyli zespół.

Muzykę Dead Can Dance jest bardzo ciężko sklasyfikować. Część krytyków zalicza ich do szeroko pojętego rocka, ale w zasadzie można powiedzieć, że grają muzykę dawną, world music czy folkową, ale i tak nie odda się w pełni jej charakteru. Za jej kształt odpowiadają dwie osoby ~ Lisa Gerrard i Brendan Perry. Założyli Dead Can Dance w 1981 roku i z sukcesami zarówno komercyjnymi, oraz artystycznymi tworzyli wspólnie do 1998 roku, kiedy na skutek konfliktu duet postanowił się rozejść. W tym czasie nagrali kilka rewelacyjnych albumów, w tym „Spleen and Ideal” (1985), „The Serpent’s Egg” (1988), „Aion” (1990) i przede wszystkim genialny „Within the Realm of a Dying Sun” z 1987 roku.

Zespół ponownie reaktywował się w 2005 roku i ruszył w trasę koncertową. 31 marca wystąpił w Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki. Jak już wspomniałem, występ ten nie miał szczęścia i nie trafił do serii oficjalnych bootlegów „Selections from Europe 2005”. Funkcjonuje natomiast w drugim obiegu pod nazwą „Exorcism in the Palace”. Jest to nagranie dokonane przez kogoś z publiki, ale jak na tego typu wydawnictwo, cechuje się świetnym brzmieniem. Doskonale można wyczuć wszystkie niuanse muzyczne i oddać się magicznej atmosferze, jaką stworzyli Gerrard i Perry. W zasadzie jedyne co przeszkadza, to zbyt głośne oklaski w stosunku do muzyki, ale ponieważ muzyka Dead Can Dance nie nadaje się do chóralnego śpiewania, to wszelkie zakłócenia pojawiają się tylko w przerwach między utworami, co nie jest tak irytujące.

Jeśli chodzi o repertuar, to skupiono się na nowszych płytach, najstarszym zagranym utworem jest „Severance” z „The Serpent’s Egg”. Najbardziej uradowani powinni być miłośnicy „Into the Labirynth” i premierowych utworów z koncertówki „Toward the Within”, bo te albumy mają najbogatszą reprezentację. Dead Can Dance zadbali o spójność materiału. Jedynym fragmentem, który sprawia wrażenie nie pasującego do reszty, jest najbardziej piosenkowa pozycja w dyskografii zespołu ~„American Dreaming” (co nie znaczy, że nie piękna). Reszta płyty utrzymana jest w onirycznym, mistycznym klimacie, w którym bardziej niż dźwięki liczy się nastrój; a trzeba przyznać, że Perry i Gerrard są mistrzami w tworzeniu tego typu klimatów.

Z drugiej strony zamierzona spójność koncertu jest też jego minusem. Ponieważ obcujemy z dość pokaźnym materiałem (dwie płyty CD), jednostajność materiału, choć początkowo fascynuje, z biegiem czasu robi się dość nużąca. Dlatego też „Exorcism in the Palace” jest pozycją skierowaną bardziej do najwierniejszych fanów niż do laików, nawet jeśli pobieżnie znają repertuar grupy.

Reinkarnacja Dead Can Dance nie trwała długo. Po zakończeniu trasy Lisa i Brendan ponownie się rozeszli, oznajmiając, że to definitywny koniec zespołu. Miejmy nadzieję, że jednak nie dotrzymają słowa, zwłaszcza, że ostatnio Perry zapytany o ewentualny jego powrót, odpowiedział, że ma pomysł na serię koncertów z małą orkiestrą, a jeśli wszystko się uda, być może ponownie z Lisą Gerrard wejdą do studia. Piotr”Pi”Gołębiewski/esensja

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s