~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Seabear/We Built a Fire

Polska premiera najnowszego materiału zespołu, pochodzącego z Rejkjaviku, zbiegła się z trzema koncertami w Polsce. Wszyscy, którzy brali udział w krakowskim Sacrum Profanum mieli już okazję sprawdzić jak na żywo radzi sobie lider, założyciel i wokalista Seabear ~ Sindri Már Sigfússon, bowiem wystąpił gościnnie z inną islandzką gwiazdą ~ zespołem Múm. Grupa odwiedziła również w pełnym składzie: Poznań, Wrocław, Warszawę gdzie zaprezentowała głównie utwory zebrane na „We Built A Fire”. Była  to więc świetna okazja, aby bliżej poznać formację, która w naszym kraju jest ciągle mało popularna ~ szersza publiczność może kojarzyć chyba jedynie utwory wykorzystane w dwóch topowych serialach: „Gossip Girl” oraz „Grey’s Anatomy”. Biorąc jednak pod uwagę potencjał i energię zespołu, szybko powinno się to zmienić.

Seabear mają już na koncie studyjną płytę „The Ghost That Carried Us Away”, wydaną w 2007 roku. Od tamtej pory niezmienny pozostaje charakter brzmień, jakie wychodzą spod skrzydeł multiinstrumentalisty Sindriego, a także jego sześciu przyjaciół: Gudbjörg, Ingibjörg, Halldóra, Örna, Kjartana oraz Sóley. Najczęściej klasyfikuje się je, pisząc o ciepłym i przyjemnym indie folku [rzadziej indie rocku], na którym najjaśniejszymi punktami są akustyczne dźwięki gitar i skrzypiec. Całość charakteryzuje się także zwykle dość dużą, popową melodyjnością i nieco tajemniczym, baśniowym klimatem [bliskim dokonaniom Jónsiego], przez co bardzo łatwo zjednuje sobie słuchaczy. Żeby odczuć na własnej skórze niepowtarzalność omawianych kompozycji wystarczy sięgnąć do [chociażby] kawałka „Hospital Bed” z pierwszego albumu septetu.

Z kolei drugi „We Built A Fire” otwiera gitarowe, spokojne i delikatne „Lion Face Boy”, które odpowiednio nastraja do odbioru całego longplaya. Dalej na pewno uwagę przykuwa fortepianowo-skrzypcowa, melancholijna ballada „Cold Summer” [wykorzystana w „Grey’s Anatomy”]. Następujące po nim „Wooden Teeth” oferuje dla równowagi nieco żwawsze, znacznie bardziej pogodne brzmienia; co charakterystyczne ~ takie delikatne wahania nastrojów towarzyszą nam przez cały album. Bardziej ostre, a raczej szorstkie, oblicze Seabear ukazuje jedynie w „Warm Blood”, na którym dochodzą odrobinę mocniejsze dźwięki gitary elektrycznej ~ kawałek jednak trzyma się ciągle wcześniej obranej stylistyki.

Co najważniejsze, komplet jedenastu utworów składa się na naprawdę klimatyczną, liryczną wycieczkę po błogich, akustycznych, ale w większości rytmicznych i kołyszących dźwiękach, które po pierwsze wcale nie nużą, a po drugie są znakomicie zaaranżowane. [Dodajmy do tego, że nastrój dodatkowo podkreśla nieco senny, ale naprawdę dobry wokal Sindriego.”We Built A Fire” to dzieło, które każdy meloman powinien osobiście poznać.~b69s] źródło/esensja.pl


Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s