~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Kristin Hersh/Learn To Sing Like A Star

Głos ~ to zawsze wyróżniało Kristin Hersh z tłumu. Mocny, zachrypnięty, żeby nie powiedzieć pijacki, wokal był wyróżnikiem wszelakich projektów, w których Amerykanka maczała palce. Mimo upływu lat to ciągle najmocniejszy jej atut. Należy to podkreślać z jednego, prostego względu: w swojej solowej twórczości Hersh nie prezentuje raczej niczego odkrywczego, cały czas nagrywa płyty niebezpiecznie do siebie podobne, definiując rejony ocen zaledwie przyzwoitych. Pod tym względem „Learn To Sing Like A Star” z 2007 roku, nieco zmienia postać rzeczy.

Większość dotychczasowych albumów wokalistki stanowiło niezbyt efektowny pod względem instrumentalnym zbiór lirycznych piosenek, raczej spokojnych, stonowanych, monochromatycznych w brzmieniu, często po prostu bezbarwnych. Wyjątek stanowi debiutanckie „Hips And Makers” zbliżające muzykę Hersh do twórczości Patti Smith (no i fajnie że gościnnie pojawił się na tym krążku Michael Stipe [z zespołu R.E.M. przyp.~b69s]), ale każdy kolejny album Kristin był krokiem w tył w stosunku do wydawnictwa z 1994 roku. Melancholijny, smutny klimat charakterystyczny dla poprzednich krążków wokalistki dominuje także na „Learn To Sing Like A Star”, zmiana jakościowa jest jednak odczuwalna i to nie tylko dlatego, że bliżej tej płycie do dziarskiej Hersh znanej z Throwing Muses, w czym zapewne zasługa kolegi z zespołu Davida Narciso, który wspomógł piosenkarkę na tym krążku. Otwierające album „In Shock” robi wrażenie pod względem bogactwa instrumentów i chwytliwego refrenu, w jego ślady idą także „Day Glow”, „Peggy Lee” czy „Sugar Baby”. Te piosenki po prostu mają power i kameralną przebojowość, a z tej strony Hersh nieczęsto zwykła nam się prezentować. Dla miłośników spokojniejszych dźwięków też mam dobrą wiadomość: znaną z „Hips And Makers” urokliwość nastrojowych, poetyckich ballad kontynuują chociażby „Nerve Endings” i „Vertigo”[…] Kristin Hersh wraz z grupką swoich koleżanek po fachu takich jak Tanya Donelly i Juliana Hatfield, reprezentuje nurt bardziej drugo – niż pierwszoplanowych artystek, których nazwiska ciągle warto mieć w pamięci. Może nie do końca sprawdza się tu powiedzenie, że kobieta jest jak wino ~ im starsza, tym lepsza, ale miło jest obserwować, jak wspomniane wokalistki starzeją się wytwornie i z klasą, naprawdę.-
Kasia Wolanin/screenagers.pl [drobna korekta, linki i zdjęcia~b69s]

Poniżej utwór „Coals” z najnowszego  albumu Kristin Hersh „Crooked”. z 2010 r.




Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s