~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Lykke Li/Wounded Rhymes

Nie stanowi żadnej tajemnicy, że debiut Lykke Li zrobił na mnie potężne wrażenie. Dlatego z wielkim zainteresowaniem wyczekiwałem jej kolejnych posunięć. Wreszcie, w tym miesiącu trafi do naszego kraju krążek „Wounded Rhymes”.

Kiedy w październiku 2010 roku pojawił się pierwszy singiel, zatytułowany Get Some, apetyty miłośników talentu Lykke Li mogły jeszcze wzrosnąć. Mocny, wręcz dudniący numer tylko trochę przypomniał popowe wcielenia Szwedki ~ obecność gitar i mocnego rytmu kierowały słuchaczy w bardziej rockowe rejony. Nie można nie wspomnieć o warstwie tekstowej, gdzie nie brakło odwagi i szczerości ~ wystarczy przytoczyć kilkakrotnie powtarzające się zdanie: „I’m your prostitute, you gon’ get some”. Trzeba przyznać, że kawałek wyprodukowany przez Björna Yttlinga z zespołu Peter Bjorn and John sprawdził się w roli singla znakomicie. Jednak już pierwszy kontakt z kompletem dziesięciu utworów z „Wounded Rhymes” pokazuje, że brzmień utrzymanych w jego klimacie jest tak naprawdę niewiele. Podobną moc mają jedynie: „Youth Knows No Pain”, „Rich Kids Blues” oraz „Jerome”. Są dość żywe, sporo na nich tajemniczego mroku i energicznych dźwięków, do których Lykke Li dostosowuje silny, czasem krzyczący głos.

Mimo tego pozostałe utwory są tylko trochę bliższe zawartości poprzedniego albumu „Youth Novels” ~ przede wszystkim są spokojniejsze i bardziej wyważone. Świetnie wypada choćby melodyjne I Follow Rivers, na którym Szwedka subtelniej wykorzystuje swój wokal, a do tego przykuwa chwytliwym, choć prostym refrenem. Z kolei „Love Out Of Lust” jest jeszcze bardziej stonowane, przestrzenne, rozmyte i podszyte lekkim oniryzmem. W końcu mamy „Unrequited Love” ~ charakterystycznie zaśpiewane oraz jednocześnie prawie pozbawione muzyki; wyjątkowo prezentuje się także Sadness Is a Blessing” i „I Know Places”, na którym Li pięknie śpiewa w towarzystwie jedynie delikatnych chórków i dźwięków klasycznej gitary.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami na nowej płycie trudno uświadczyć dziewczęcej i uwodzicielskiej Li. Sama wokalistka podkreślała, że od premiery debiutu minęło sporo czasu, a w jej życiu nastąpiło wiele zmian, co przekłada się też na muzyczną twórczość. W notce od wydawcy przeczytać możemy nawet o rozpadzie jej związku, który spowodowany był m.in. długą trasą koncertową, promującą ostatni materiał Szwedki. Wszystko to odbija się na nastroju płyty „Wounded Rhymes”, która „wymalowana” jest raczej ciemnymi barwami i smutkiem [w jednym z utworów słyszymy: „Sadness is a blessing […] Sadness is my boyfriend”], ale nie brakuje na nim uczuciowości ~ choć jest to zupełnie inne wydanie wcześniej momentami przesłodzonej romantyczności. Razem z nastrojem zmieniły się brzmienia ~ sporo jest folku, zapożyczeń z lat ubiegłych i wielowymiarowej melodyjności. Nie ma za to już miejsca dla charakterystycznego, zgrabnego i kołyszącego electropopu, znanego choćby z „Little Bit” albo „I’m Good, I’m Gone”.

Niewątpliwie „Wounded Rhymes” to znacznie dojrzalsza odsłona dokonań wszechstronnie utalentowanej Lykke Li. O ile rzeczywiście początkowo może brakować przebojowości czy przystępności, o tyle z czasem staje się to niemal atutem. Znakomity, zmienny śpiew, bardziej wyrafinowana i refleksyjna warstwa muzyczna, czy dobrze dawkowana różnorodność, to jedynie najważniejsze walory albumu, którym rozkoszować się powinni nie tylko fani skandynawskiej wokalistki. Co nie znaczy, że nikomu nie zdarzy się zatęsknić za zmysłową Li z czasów debiutu.- Michał Perzyna/esensja.pl [drobna korekta, linki i zdjęcia~b69s]

4 kwietnia koncertem w Hamburgu, Lykke Li rozpoczyna tournée po Europie, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. [przyp.~b69s]

Official Website


Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s