~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Warpaint: dziewczyny u progu kariery

Ich debiutancka płyta The Fool ciągle zbiera entuzjastyczne recenzje, a koncerty przyciągają coraz większą rzesze fanów. Czy Warpaint ~ zespół tworzony przez cztery przyjaciółki z Los Angeles ~ podbije muzyczną scenę indie?

Do kawiarni w Los Feliz wpadają jedna po drugiej, wnosząc ze sobą nieco chaosu. Poprzedniego dnia grały koncert w klubie Troubadour w Los Angeles. 30-letnia wokalistka i gitarzystka Emily Kokal ma wciąż na sobie te same ubrania, w których pojawiła się na scenie. Dokładnie studiują kartę, a następnie przechodzą do analizy występu.

~ Na widowni nie było zbyt wielu znajomych twarzy ~ zauważa Kokal, najwyraźniej zaskoczona tym faktem. ~ To nam się nieczęsto zdarza. Taka sytuacja w mieście, w którym mieszkasz… ~ nie kończy, ale sens jej wypowiedzi jest jasny: Warpaint wkracza na nowe tory.

 

Ubiegłej jesieni istniejąca od siedmiu lat grupa wydała swój debiutancki album „The Fool”. Płyta zasłużenie zbiera znakomite recenzje, ale te cztery dziewczyny udowadniają również, że stanowią znakomitą ekipę koncertową. Podczas ostatniego występu publiczność, tworząca różnorodną mieszankę wiekową i stylową, z entuzjazmem odśpiewywała ich utwory.

Jednak szum wokół zespołu nie ogranicza się do samej muzyki. Istotną rolę odgrywa fakt, że w skład kapeli wchodzą wyłącznie kobiety. Wiadomo także o ich powiązaniach w świecie gwiazd. Basistka i wokalistka, 29-letnia Jenny Lee Lindberg, jest siostrą aktorki Shannyn Sossamon, która przez krótki czas była członkinią Warpaint, a ponadto wyreżyserowała teledysk do pierwszego singla grupy Undertow. Kokal spotykała się z Johnem Frusciante, byłym gitarzystą Red Hot Chili Peppers. Theresa Wayman, 30-letnia wokalistka i gitarzystka, śpiewała kiedyś z Vincentem Gallo. Poza tym wielkim fanem zespołu był Heath Ledger.

~ To jest tylko punkt wyjścia dla ludzi, którzy nas nie znają. Jeden z aspektów ~ wzrusza ramionami Lindberg.

 

~ Wiesz, nigdy wcześniej nie byłam w kapeli z trzema kobietami. To jest coś innego. To tak, jak mieć chłopaka albo dziewczynę. Różnica jest duża, choć nie potrafię jej opisać ~ mówi 24-letnia perkusistka Stella Mozgawa.

W rzeczywistości to, co jest w ich przypadku uderzające, to nie widok czterech dziewczyn na scenie, ale niezwykłe ciepło i więź, wyraźnie zauważalne podczas ich gry: rozmowy, uśmiechy, radość.

 

~ Na początku nasze twarze nie miały żadnego wyrazu, bo byłyśmy przerażone ~ mówi Kokal. ~ Nie mogłyśmy nawet na siebie spojrzeć, bo natychmiast się krzywiłyśmy i wybuchałyśmy śmiechem. Patrzysz na kogoś, kto musi sobie radzić ze swoimi nerwami i wiesz, przez co przechodzi ~ tłumaczy artystka.

Jest coś romantycznego w sposobie, w jaki członkinie Warpaint rozmawiają o swojej przyjaźni. Co ciekawe, zespół powstał w dniu świętego Walentego w 2004 roku, choć Kokal i Wayman były już wcześniej przyjaciółkami. Poznały się w Oregonie, kiedy miały 11 lat. Natychmiast stały się nierozłączne. ~ Nigdy wcześniej nie miałam nikogo równie bliskiego ~ wyznaje Kokal. ~ Najczęściej tego rodzaju doświadczenia miewamy z osobą przeciwnej płci: chcesz z nią przebywać, potrzebujesz jej, pragniesz, by była częścią twojego życia.

~ Szłyśmy razem do szkoły i śpiewałyśmy ~ dopowiada Wayman. ~ Na przykład „In The Jungle”. A potem, w szkole średniej słuchałyśmy tej samej muzyki: Sarah McLachlan, Björk… ~ wymienia. ~ I wczesne nagrania Sheryl Crow ~ dodaje ze śmiechem, na co Lindberg reaguje jęknięciem. ~ Jest parę znakomitych piosenek na płycie „Home For Christmas” ~ broni się oburzona Wayman. ~ Założę się, że nigdy tego nie słyszałaś.

Wayman i Kokal zwiedziły razem Europę, potem przeprowadziły się do Nowego Jorku, by ostatecznie zamieszkać w Los Angeles. Miasto Aniołów wybrały, jak same przyznają z zażenowaniem, z powodu chłopaka. Tam poznały Lindberg, która niedługo przedtem przeprowadziła się z Reno w Nevadzie. Ta trójka kilka lat później założyła zespół wspomagany na perkusji przez Sossamon.

 

Można sądzić, że blisko siedem lat od uformowania kapeli do wydania debiutanckiej płyty to długi okres, jednak panie nie żałują, że się nie spieszyły. Co nie znaczy, że próżnowały. Pierwszy występ na żywo zaliczyły po półtorarocznej działalności. Pisały piosenki, nagrały EP-kę, Wayman urodziła syna, a po odejściu Sossamon wielokrotnie zmieniały perkusistów.

Mozgawa dołączyła do zespołu jako ostatnia, ale kiedy ekstatycznie wymachuje pałkami na scenie, sprawia wrażenie, jakby była w swoim żywiole. ~ Kiedy gram, nie lubię patrzeć na publiczność. To bardzo intymny stan, jak robienie siku albo uprawianie seksu. Dlatego im mniej jestem świadoma obecności innych ludzi, tym lepiej ~ stwierdza perkusistka.

Wychowała się w Nowej Zelandii w profesjonalnych muzyków. Najpierw nauczyła się grać na gitarze. Musiała błagać rodziców, by zgodzili się na perkusję. ~ Mogłam ćwiczyć tylko w ciągu dwóch godzin między swoim powrotem ze szkoły a powrotem mamy z pracy. Zdejmowałam zestaw z samej góry szafy, składałam go, ćwiczyłam, a potem pakowałam wszystko z powrotem na górę, zanim ona wróciła ~ wspomina Mozgawa.

W przeciwieństwie do swoich koleżanek z zespołu unika śpiewania, co jej zdaniem wiąże się z faktem, że jest córką zawodowej śpiewaczki. ~ Kiedy miałam trzynaście lat, pisałam piosenki w sypialni i śpiewałam je, a ona przechodząc mówiła: „Co ty wyprawiasz, nieczysto”. A ja wtedy myślałam: „Nigdy więcej nie będę śpiewać!” ~ opowiada Mozgawa.

W 2008 roku przeprowadziła się do Los Angeles. W tym czasie była już profesjonalną perkusistką. Koncertowała z każdym, kto jej potrzebował, ale po cichu marzyła o własnym zespole. Wayman poznała na przyjęciu i wkrótce dostała telefon od Lindberg z propozycją wspólnego grania.

Czy według nich ten zespół i ta muzyka mogłyby powstać w dowolnym miejscu, czy może Los Angeles ma pewien wpływ na ich brzmienie? ~ Uważam, że to nie ma znaczenia ~ stwierdza Kokal. ~ Moim zdaniem ważne jest to, jakie jesteśmy, jak myślimy. Nie sądzę, by przeprowadzka do LA w istotny sposób nas zmieniła.

 

Lindberg jest innego zdania. ~ Według mnie Los Angeles miało wiele wspólnego z tą płytą. Tam, gdzie się wychowywałam, jest wielu bogatych ludzi, są kasyna i bardzo dużo klasy niższej. Niełatwo tam było dorastać. To miasto mnie ograniczało. Wiedziałam, że jestem twórczą osobą, ale nie mogłam znaleźć ujścia. Kiedy przeprowadziłam się do LA, poczułam się naprawdę wolna ~ wyjaśnia basistka.

~ Grałam w zespole w Oregonie, ale podchodziliśmy do tego znacznie luźniej ~ dodaje Kokal. ~ Tam życie jest wygodniejsze: masz ogródek, dobre jedzenie, rodzinę i jesteś z tego zadowolona. Tu nie jest tak przyjemnie. Jest większa presja, by coś robić. Myślę, że w pewnym sensie chyba wszyscy potrzebujemy takiego nacisku ~ ocenia Kokal.

 

Być może tym, co sprowadziło je do Miasta Aniołów było przeznaczenie. ~ Jeśli chodzi o nasz zespół, to zawsze czułam, że mamy szczęście. Miałam poczucie, że przecieramy właściwe szlaki w odpowiednim czasie i gwiazdy nam sprzyjają. Udało się. Wszystkie posunięcia okazały się dobre ~ podsumowuje Kokal.- Laura Barton/Guardian [drobna korekta, linki oraz zdjęcia~b69s]


Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s