~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Turnip Farm/All The Tangled Girls

Kuba Ziołek kiedyś stwierdził, że w małej amerykańskiej mieścinie jest więcej dobrych zespołów niż w całej Wielkiej Brytanii. Marcin Lokś, Tomasz Sztrekier i Piotr Brzeziński najwyraźniej myślą podobnie, bo razem nagrali płytę, która w całości jest hołdem dla amerykańskiej alternatywy przełomu lat 80′ i 90′ ubiegłego wieku.

Już sama nazwa tego niezobowiązującego projektu, który przekształcił się w pełnoprawny zespół, na to wskazuje. Z jednej strony może to być kolejnym przejawem dość absurdalnego poczucia humoru Jakuba Z. [ukrywającego się tu i ówdzie pod tysiącem różnych pseudonimów], ale to po prostu tytuł jednej z piosenek Dinosaur Jr. I właśnie zespół J Mascisa jest najoczywistszym odniesieniem do muzyki Turnip Farm. Są punkowe tempa, mocno przesterowane gitary, prościutkie solówki, trochę hard core’owego wydarcia, ale ekipa z Massachusetts nie jest ich jedyną inspiracją.

Słychać też Afghan Whigs, z czasów, gdy było u nich więcej gitarowego zgiełku niż soulowej wibracji. Słychać Built to Spill, Yo La Tengo i inne legendy amerykańskiego podziemia. To wszystko jest oczywiste. Ale słychać też inny odłam tego środowiska, grunge. Buczące, sfuzzowane brzmienie gitar przywodzi mi na myśl Mudhoney, choć ładunek mocnego grania, jest tu zdecydowanie dużo mniejszy.

No dobrze, wygląda na to, że “All The Tangled Girls” [premiera miała miejsce 21 marca br. przyp.~b69s] nie jest jakąś odkrywczą płytą. Nie jest. Nie znaczy to jednak, że jest pozycją nieinteresującą. Wręcz przeciwnie. Zespół ograniczając się do mocno wyeksploatowanej stylistyki, postanowił wycisnąć z niej, co się da. Przede wszystkim postawili na przebojowość. Potencjalnych radiowych hitów jest tu kilka. Przede wszystkim singlowy “Passover”, który mógłby, a nawet powinien śmigać w eterze. Afghanowe nie tylko z tytułu “Debonair”. Rozmyte, deilkatne “Swell” na koniec. To tylko najlepsze przykłady tego niezwykłego potencjału. Zachwyca też brzmienie, z jednej strony odpowiednio przybrudzone, a z drugiej w niczym nie przypominające zamulonych „demówek” garażowych zespołów.

W 29 minutach Turnip Farm zamknęli historię amerykańskiego indie rocka przełomu lat 80′ i 90′, gdzieniegdzie dodając coś od siebie. Wyszła z tego naprawdę świetna płyta. Spokojnie można ją postawić na półce obok klasycznych pozycji. Aż nie mogę uwierzyć, że to Polacy. Będzie wysoko w notowaniach pod koniec roku. Gwarantuję.- Michał Wieczorek/um.pl [drobna korekta, linki oraz zdjęcia~b69s]

Official Website

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s