~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Catbird – “Sweet Cry”.

Z twórczością Duńczyków spotkałem się po raz pierwszy na koncercie w Niemczech [przyp. Ł. Stasiełowicz], kiedy na kilkadziesiąt minut zaczarowali obecną w teatrze publiczność. Perfekcyjnie dopracowane brzmienie, niesamowity klimat i ta wyjątkowa osobowość sceniczna wokalistki. W maju b.r. zaprezentowali m.in. piosenki, które znalazły się na wydanym kilka miesięcy później albumie “Sweet Cry”. Choć na scenie znajdowało się pięcioro muzyków, to trzonem jest duet Billie Koppel ~ Frank Hasselstroem. Oni decydują o brzmieniu i kierunku podążania zespołu, zapraszając innych instrumentalistów do pomocy.

Do wyróżniającego się głosu Koppel trzeba się przyzwyczaić. Często stosuje vibrato, co niektórym może przypominać bardziej jęczącą wiedźmę niż profesjonalną wokalistkę. Początkowo na koncercie ludzie byli zdezorientowani, nie wiedzieli czy to wszystko na poważnie, lecz kiedy zobaczyli zaangażowanie artystów odbiór zrobił się bardzo ciepły. Po kilku kolejnych utworach szacunek wzrósł jeszcze bardziej, aż w końcu po zejściu grupy ze sceny, publiczność zaczęła domagać się bisów.

Trudno przenieść klimat oraz brzmienie z koncertu na wersje studyjne piosenek (i na odwrót), ale im to się w gruncie rzeczy udało. Od pierwszych taktów muzyki da się wyczuć ten wyjątkowy klimat Dzikiego Zachodu. Szybko wpadający w ucho refren “Beg For Mercy” w połączeniu z charakterystycznymi slajdami gitarowymi czynią ten utwór jednym z bardziej przebojowych. Do grona najbardziej chwytliwych należy również niewątpliwie On a Runaway Train z cudownym motywem gitarowym. Dodatkowo uwagę skupia na sobie interesująca, dynamiczna, choć tłumiona sekcja rytmiczna.

Kolejnym smakowitym kąskiem jest “We’ll Have Fun Tonight” z wyróżniającą się partią gitary basowej. Oczywiście nie mogło zabraknąć gitary elektrycznej, a w tle ukrywają się jeszcze klawisze. Polskich odbiorców zainteresować powinien utwór “Town On Fire”, w którym bas z perkusją przypominają podczas zwrotek motyw z legendarnej kompozycji Ścianki, a mianowicie “Białe Wakacje”. Pod koniec albumu umieszczono trwające ponad sześć minut “Cry It Out”. Powoli rozwijająca się akcja kończy się w refrenie, obfitującym w wokalne vibrato i ciekawą otoczkę tworzoną przez organy. Ostatnie kilkadziesiąt sekund upływa natomiast pod znakiem kołyszących wokaliz. Myliłby się jednak ten, kto twierdziłby, iż grupa chce nam dać usnąć. Ostatnim kawałkiem (“Down the Road”) żegnają się dość pobudzająco. Być może to zasługa wyrazistego, pulsującego rytmu.

Niektórzy artyści nie zawracają sobie głowy dopasowywaniem piosenek czy ustalaniem ich kolejności. Catbird raczej do nich nie należy; utwory wiele ze sobą łączy, są bowiem bardzo spójne. Co prawda jest kilka energicznych kompozycji, lecz zespół często daje odsapnąć nawet w tych szybszych kawałkach ~ np. poprzez wyciszone zwrotki. Doskonale dawkują napięcie i zapraszają słuchaczy do krainy kapeluszy i pociągów parowych. Choć westerny mnie nigdy nie pociągały to temu duńskiemu wariantowi nie mogę się po prostu oprzeć.- Łukasz Stasiełowicz um.pl [drobna korekta tekstu, linki oraz zdjęcia ~b69s]

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s