~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Terapia dźwiękiem

Można by napisać, że to jeden z wielu folkowych bardów. Jednak William Fitzsimmons to nie tylko autor przejmujących i nasyconych wrażliwością, często smutnych piosenek, to także doświadczony psychoterapeuta. Bezsprzecznie udało mu się połączyć dwie największe pasje: pomaganie innym oraz muzykę.

Amerykanin bardzo szybko spotkał się z uznaniem rodzimej publiczności. Już jego pierwszy krążek – „Until When We Are Ghosts” z 2005 roku – został całkiem dobrze przyjęty i pozwolił na zbudowanie solidnej marki. Marki muzyka potrafiącego przekazać szczere emocje, a jednocześnie przyjemnie ukołysać słuchacza. Jego debiut – wypełniony zwłaszcza dźwiękami akustycznej gitary, oscylującymi na granicy folku i subtelnego popu, do których z rzadka dołącza senna, ale równie przeszywająca elektronika – to pierwsza porcja opowieści o trudach jego terapeutycznej pracy z osobami z zaburzeniami psychicznymi, ale też po prostu o złożoności ludzkich relacji. Z tego wydawnictwa w pamięć zapadają choćby „My Life Changed” oraz „Kylie”. Od tamtej pory artysta wydał kolejne studyjne albumy: rok później „Good Night”, „The Sparrow And The Crow” w 2008 roku oraz zeszłoroczny, opisywany tutaj „Gold In The Shadow”. Wszystkie to świadome, pewnie stawiane kroki na drodze do ugruntowania pozycji jednego z najważniejszych amerykańskich wrażliwych pieśniarzy.

Pierwszy kontakt z najnowszym krążkiem sympatycznego brodacza może przynieść wrażenie, że to dawka znanych i napływających zewsząd łatwych, gitarowych kompozycji. To wielkie uproszczenie, ponieważ o ile same aranżacje nie przynoszą rzeczywiście raczej niczego nowego, o tyle teksty i ich wykonanie zasługują na co najmniej trochę uwagi. Inicjujący „The Tide Pulls From The Moon” brzmi dość popowo – oprócz gitary, basu i perkusji słychać w nim też wyraźne, lecz oszczędnie wykorzystywane klawisze oraz wspierający wokal Grace Read. To właśnie ten numer wywołuje odrobinę rozczarowania – brakuje mu specyficznego klimatu, a całość przypomina zwykłą radiową piosenkę. Na szczęście kolejny, „Beautiful Girl”, przynosi wszystko, czego można oczekiwać od Amerykanina – ledwie szeleszczącą, akustyczną gitarę, wspartą delikatnie fortepianem oraz przewijające się w tle dzwonki, z wieńczącymi całość słowami: „Beautiful girl / Let the sunrise come again / Beautiful girl / May the weight of world resign / You will get better”. To tak skonstruowane ballady są największym atutem całej twórczości Fitzsimmonsa.

„Gold In The Shadow” wybrzmiewa w sumie jednak dość optymistycznie: za sprawą rytmicznego, zagranego na bandżo „The Winter From Her Leaving” albo płynącego kawałka „Psychasthenia”, którego tytuł nawiązuje do zaburzeń związanych z nerwicą natręctw, a w którym słyszymy także Laurę Distasi. Skoro już przy kobiecych wokalach jesteśmy (choć do tej pory pełniły one raczej rolę wspomagających chórków), to skierujmy uwagę na numer „Let You Break”, gdzie spory udział ma, miło brzmiąca w duecie z Williamem, Leigh Nash (znana głównie z Sixpence None the Richer). Pozycja ta stanowi na pewno ciekawe urozmaicenie playlisty, ale trudno powiedzieć, że takie wykonanie, na dodatek w migotliwym utworze z wiodącymi syntezatorami, rzuca na kolana. Po nim słyszymy ciepło zaśpiewany „Wounded Head”, ale to, co najlepsze na krążku, jest dopiero przed nami. Najpierw „Tied To Me” – dość szeroko zaaranżowany: z gitarami, bandżo, klawiszami, perkusją i dodatkowymi efektami. I wreszcie zamykający, liryczny „What Hold”, oparty niemal wyłącznie o akustyczną gitarę i głos, a w końcówce dwa – bo znowu słyszymy Grace Read. Kapitalne zamknięcie i chyba najlepsza kompozycja na całym longplayu.

Nie da się zaprzeczyć, że „Gold In The Shadow” to dzieło bogatsze – częściej korzystające z szerokiego instrumentarium (choć dostępna jest też wersja dwupłytowa, na której dochodzą przede wszystkim wersje akustyczne), przynajmniej w zestawieniu z dwoma pierwszymi, wyprodukowanymi przez samego Williama, albumami. Do tego niesie w swoich dźwiękach dużo pozytywnego światła, które pomimo bezsprzecznej emocjonalnej zawartości tekstów podnoszą na duchu i są w stanie nadać ludzkiej egzystencji więcej ciepłych odcieni.- Michał Perzyna – źródło: esensja.pl [linki oraz zdjęcia ~b69s]

Cały album do darmowego odsłuchu, znajduje się na portalu Grooveshark pod tym adresem. Serdecznie polecam ~b69s

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s