~ WYSZPERANE W SIECI • MUZYKA • RECENZJE • ARTYKUŁY ~

Archive – „Restriction”.

Archive-RestrictionW przypadku niemal każdej płyty Archive trudno uniknąć wrażenia, że zespół uwielbia budować kompozycje wokół patetycznego klimatu. Od ponad dwudziestu lat robi to ze smakiem, zatem także na “Restriction” nie należało się spodziewać rewolucji.

Zawiodą się ci, którzy mieli nadzieję na powrót do długich, powolnie budowanych utworów a’la szesnastominutowy “Again” z płyty “You All Look the Same to Me”. Na krążku znalazło się dwanaście, doskonale dopracowanych kompozycji. Spora w tym zasługa Jerome’a Devoise’a, który wykonał znakomitą pracę produkcyjną. Płyta jest spójna, co warte podkreślenia, biorąc pod uwagę nagromadzenie różnych wrażliwości (cztery wokale robią swoje), emocji i monumentalnej elektroniki.

Zaczyna się nietypowo, od gitarowego singla “Feel It”, którego nie powstydziłyby się młode, garażowe kapele. Pod dwójką znajdziemy tytułowy “Restriction” z solidną dawką zapętlonej elektroniki. Muzycy Archive od lat łączą trip hop, elektronikę właśnie i post-rock. Wychodzi im to całkiem nieźle, a na nowej płycie próbują dodać jeszcze jeden element, a mianowicie piosenkowość. O tę część dbają wokalistki. W mocno elektronicznym “Kid Corner” po raz pierwszy, bardziej jako dodatek, pojawia się wokal Holly Martin. Za to prawdziwą perełką jest  kolejny utwór – “End of Our Days”, w którym nieco zmieniają się proporcje i to subtelny głos Holly staje się dominujący. Melancholijny klimat towarzyszy nam także w “Third Quarter Storm”. Interesująco brzmi “Half Built Houses” z kolejnym intrygującym wokalem, tym razem Marii Q, wzbogaconym o instrumenty klawiszowe.

Od “Ride In Squares” ponownie przechodzimy do elektroniczno-rockowych, zapętlonych kompozycji, by za chwilę za sprawą archivesingla “Black and Blue” wrócić do ballad opartych na wokalu Holly. Im bliżej końca, tym bardziej niepokojąco. Najlepszym zwieńczeniem albumu i ukłonem w stronę fanów ciągnących się aranżacyjnie kompozycji jest “Greater Goodbye”.

Dziesiąty krążek Archive trudno potraktować jako podsumowanie. Mimo pokaźnego dorobku płytowego, setek koncertów i innych doświadczeń, którymi można obdzielić niejeden zespół, Brytyjczycy wciąż poszukują. Wymykają się powszechnym teoriom o rutynie, która rzekomo idzie w parze z długowiecznością. Tu o niej nie może być mowy, Archive nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Autor: Tomasz Błaszkiewicz źródło: uwolnijmuzyke [linki oraz zdjęcia z zasobów internetowych ~b69s]

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s